Przygotowania do wycieczki motocyklowej Kraków–Ateny czyli ruszamy w drogę, może uda się dojechać do celu.

Dzień 1 / poniedziałek.
Przyleciałem z Aten 6tego maja. Już, już miałem jechać odwiedzić maszynę, która od listopada zeszłego roku czeka cierpliwie w garażu u kumpla, ale jednak.. Piwo ze znajomymi w Starym Porcie samo się nie wypije. [Sumienie podpowiedziało: ‘Jutro też jest czas’]

Dzień 2.
Jest! Stoi i czeka! Co prawda nie mrugnęła z radości światłami, ale – jest już w zasięgu kluczyka. Przekręcam, czując wręcz elektryczne napięcie między mną a Suzi..
No tak, to na pewno nie było elektryczne napięcie. Deska rozdzielcza martwa czyli akumulator do naładowania. Zdarza się.
A nie, jednak – akumulator do wymiany. Greckie serce nie polubiło polskiej zimy.
Skoro już pojechałem do centrum na zakupy, to zaopatrzyłem się w 3 litry oleju 15W40, dwie żarówki H4 i nowy akumulator. [Sumienie powiedziało: ‘Dzień można uznać za udany!’]

Dzień 3.
Z nowym sercem – nowy duch. Po kilku dosłownie próbach – Suzi warczy aż miło posłuchać. Sumienie – zadowolone.
To może teraz wymienię żarówki? Pewnie! Ja w kieszeni mam H4, Suzi – w reflektorze – H7.. Sumienie – ‘Hm’.
Olej? Ja mam 15W40 – na osłonie filtra oleju napisane: ’10W40’. [Sumienie? ‘O [beep]’]
Ponowne zakupy, tym razem już właściwych produktów – i dzień można uznać za nie_totalną_katastrofę. Może chociaż zmienimy olej? [Sumienie podpowiada ‘Jutro. Rano.’]

Dzień 4.
Wedle planu – zmieniam olej. Próba – zakończona zaokrągleniem śruby spustu ponad możliwość naprawy. Pomoc w zaprzyjaźnionym warsztacie – połowicznie udana. Śruba na wpół odkręcona (olej nie cieknie), zakręcić się nie da. Muszę znaleźć identyczną, oryginalną – w Krakowie, dziś. Jeżdżę od punktu do punktu, w poszukiwaniu. Sytuacja zaczęła się robić mało przyjemna gdy na jednym z postojów widzę, że jednak olej zaczyna cieknąć. Koniec końców – trafiam do autoryzowanego serwisu Suzuki ‘Rider’.
– Czy mają państwo śrubę spustu oleju?
– Niech sprawdzę.. Nie.
– …
– Chociaż, chwileczkę. Jest tu rezerwacja z 2010 roku. Proszę dać mi trochę czasu.
3 minuty później, uboższy o 17 zł – jestem uratowany uradowany. [Sumienie: ‚Uff’]

Chłopacy byli tak mili, że pomimo ogromu pracy – wcisnęli mnie gdzieś między inne sprawy i wymienili mi olej. Przy wymianie oleju okazało się, że…
Napęd do wymiany, łożyska tylnego koła – do wymiany, uszczelniacze przedniego zawieszenia – do wymiany. Opony – do wymiany. [Sumienie: ‚Ugh!’]
– Aha, [jest czwartek – przyp. red.] ale ja w niedzielę chcę jechać do Grecji.
– O kur cholera.

Po krótkich negocjacjach, po dodaniu do listy TODO niewielkich prac elektrycznych (zainstalowanie gniazda USB), po niewielkim cudzie nad Wisłą, po niezastąpionej pomocy Krzyśka, który rzucił wszystko, żeby mi pomóc i jeździć ze mną tam i z powrotem…

Dzień 5.
17:30 – odbieram Suzi z serwisu. Nowe opony, nowy łańcuch, uszczelnione zawieszenie, znowu jednoślad…

Dzień 6.
Nudy, nic się nie dzieje czyli odpoczynek.

Dzień 7.
Leje. Trudno.
Z samego rana przeprowadzam Suzi z parkingu przed blok. Pakujemy się, ja i mój ‘plecak’, wsiadam, przekręcam kluczyk i…
Nic się nie dzieje.
O kurde.
W telegraficznym skrócie – podczas instalacji gniazda USB elektryk zbyt mocno spiął wiązki kabli – przy maksymalnym skręcie kierownicą w prawo – rozpinała się kostka elektryczna.
Szybkie (no, prawie) – zdjęcie baku, zlokalizowanie i naprawienie problemu i w drogę. Jeszcze tylko szklanka wody na pożegnanie u Krzyśka i ruszamy zatankować.
Zalane, zapłacone, zadowolone, przekręcam kluczyk i…
Ha! Jest ok, wszystko działa. Naciskam starter i.. No, jednak nie wszystko działa. Taksówka, do domu po narzędzia, zdejmowanie baku, jednak_nie_tylko_kostka_się_rozłączała, naprawa i w drogę… Tym razem – już bez problemów. Do końca. Tego dnia Puszczam oczko

Ps.
Koledzy z Krakowa mają Żuka, kupionego od Straży Pożarnej. Mają też fantazję i chęć przygody. Mają pomysł – wziąć udział w Złombolu (http://www.zlombol.pl – w telegraficznym skrócie – wyprawa z Katowic na Nordkapp – najbardziej wysunięty na północ przylądek Europy). Czego nie mają? Współzałogantów.

Szczegóły:
Wyjazd 10 sierpnia. Powrót – nie później niż 25tego.
2 tygodnie, Żukiem, przez Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię i Norwegię (powrót może przez Danię, Szwecję i Niemcy – to do uzgodnienia).
Koszt – nie więcej niż 2 tys zł.

I tu prośba do Was – macie czas i ochotę? Uśmiech

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Motorowo. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Przygotowania do wycieczki motocyklowej Kraków–Ateny czyli ruszamy w drogę, może uda się dojechać do celu.

  1. richters pisze:

    Dojechales? Tak… Gdzie dalsze wpisy? Nie ma…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s